wtorek, 5 lipca 2016

Farinata z czarną quinoą, kurkami i młodym porem

Uwielbiam farinatę, bo jest prosta i pożywna, a w zależności od tego, co do niej dodamy może zupełnie zmienić charakter ;) Dziś z okazji 3 urodzin Akademii Kulinarnej Whirlpool stworzyłam to włoskie danie z polskimi kurkami, młodym porem i peruwiańską czarną quinoą. Chciałabym w ten sposób życzyć gospodarzom Akademii Marco Ghia oraz Emiliano Castagna, aby zawsze czuli się jak w domu, bez względu na to w jakiej części świata się znajdą, bo przecież ciepłą i rodzinną atmosferę tworzy kuchnia :) 

Składniki:

4 łyżki ugotowanej czarnej quinoy
10 - 12 kurek
1 młody por
1 łyżka masła
1 szklanka mąki z ciecierzycy
1 szklanka wody
5 łyżek oliwy z oliwek
sól

Wykonanie:

Mąkę z ciecierzycy przesiewamy przez sito, dodajemy wodę i połowę oliwy z oliwek, dokładnie mieszamy, aby nie było grudek (podobnie jak ciasto na naleśniki). Odstawiamy na kilka godzin. 
W międzyczasie, oczyszczamy kurki, kroimy je w plasterki i dusimy na maśle. por kroimy w plasterki.
Nagrzewamy piekarnik na 250 stopni. Do ciasta dodajemy pozostałą oliwę z oliwek i trochę soli, jeszcze raz mieszamy i wylewamy na wyłożoną papierem do pieczenia formę, wkładamy do piekarnika, po kilku minutach, gdy ciasto zacznie się ścinać posypujemy je quinoą, kurkami i porem. Pieczemy około 25 minut, aż ciasto się zrumieni. Kurki i por powinny być przypieczone, a quinoa chrupiąca. Polecam na urodzinową (i nie tylko) kolację :)

niedziela, 3 lipca 2016

Trufle z daktyli i quinoy z truskawkowym nadzieniem

Miałam dużo zabawy przy tworzeniu tych trufli. Polecam robić je z rodziną, albo z przyjaciółmi, bo kulanie ich to prawie taki rytuał, jak wielopokoleniowe lepienie pierogów ;) W dodatku są pyszne i jednocześnie zdrowe, pełne "superfoods". Są daktyle, mąka kokosowa, orzechy włoskie, nasiona chia, no i oczywiście nie mogło zabraknąć mojej ukochanej quinoy, a całe to dobro skrywa w środku soczyste polskie truskawki. Przepis przyda się osobom z nietolerancją glutenu, laktozy, wegetarianom i weganom, nie ma w nim również cukru, ponieważ cała słodycz pochodzi z daktyli i dojrzałych owoców.  Zatem do dzieła!

Składniki:

1/2 szklanki ugotowanej białej quinoy
15 suszonych daktyli
3 łyżki mąki kokosowej
1 i 1/2 łyżki kakao
1 łyżka zmielonych orzechów włoskich 
1 łyżka rozpuszczonego oleju kokosowego
2 łyżki mleka kokosowego
15 niedużych truskawek
nasiona chia i kakao do obtoczenia kulek

Wykonanie:

Suszone wypestkowane daktyle należy namoczyć na noc. Następnie blendujemy je z quinoą, mlekiem i olejem kokosowym na gładką masę. Dodajemy suche składniki (mąkę kokosową, kakao i zmielone orzechy włoskie) mieszamy dokładnie i jeszcze raz blendujemy. Jeśli masa wyjdzie zbyt mokra, aby swobodnie lepić kulki, dosypujemy trochę mąki kokosowej, która bardzo fajnie pochłania nadmiar wilgoci. Jeśli masa będzie zbyt zbita i sucha, dolewamy odrobinę mleka kokosowego.
Truskawki myjemy i obieramy z szypułek, każdą z nich oblepiamy przygotowaną wcześniej masą i formujemy w rękach kulkę, a następnie obtaczamy ją w nasionach chia, lub w kakao. Życzę miłej zabawy i smacznego :)

Naturalne i zdrowe produkty można znaleźć w sklepie internetowym: www.naturalniezdrowe.com.pl

sobota, 2 lipca 2016

Koktajl quinoa + jagody + mleko kokosowe

Zdrowe smoothie, którym można się najeść, szczególnie w środku lata ;) w sam raz na drugie śniadanie, albo podwieczorek. Kolor cudny :) Dzięki jagodom. Dedykuję to cudo mojej siostrze ;) 

Składniki:

5 łyżek ugotowanej białej quinoy
120  ml mleka kokosowego
50 ml wody
garść jagód
2 łyżeczki brązowego cukru

Wykonanie:

Składniki polecam schłodzić. Wszystko wrzucamy do blendera, włączamy, po chwili wyłączamy i gotowe ;) 

piątek, 1 lipca 2016

Śniadaniowa quinoa z czereśniami, jagodami kamczackimi i nerkowcami

Czereśnie to moje ukochane owoce, przedkładam je nad truskawki (zawsze się spieramy w tej kwestii z domownikiem), brzoskwinie, czy egzotyczne guajawy. W czereśniowym sezonie obowiązkowo goszczą w mojej kuchni, dziś towarzyszą śniadaniowej quinole w zestawie z jagodą kamczacką (można ją zastąpić borówką) i prażonymi orzechami nerkowca. Smacznego :)

Składniki:

5 łyżek ugotowanej białej quinoy
3 łyżki płatków quinoa
2 łyżki płatków gryczanych
garść dojrzałych czereśni
garść jagód kamczackich
2 łyżki orzechów nerkowca

Wykonanie:

Quinoę i płatki zalewamy w miseczce niewielką ilością wrzątku i odstawiamy na 5 minut. Owoce myjemy, czereśnie pozbawiamy pestek. Dorzucamy do miseczki, razem z podprażonymi na suchej patelni nerkowcami i gotowe. Łasuchom polecam dosłodzić odrobiną miodu, dla mnie dojrzałe owoce są wystarczająco słodkie ;)

środa, 29 czerwca 2016

Pasta z quinoy i bobu

Jeśli szukacie przepisu na pyszną pastę kanapkową w dodatku bez glutenu, bez laktozy, bez cukru i wegańską (i nie jest to pasta z kostek lodu) ;) to dobrze trafiliście, bo dziś pasta z młodego bobu i komosy ryżowej.

Składniki:

1 szklanka ugotowanej białej quinoy
500 gram młodego bobu
2-3 ząbki czosnku
garść orzechów nerkowca
50 ml oliwy z oliwek
50 ml wody
2 łyżki soku z cytryny
pieprz
sól

Wykonanie:

Orzechy nerkowca, najlepiej namoczyć przez noc, lub przynajmniej przez kilka godzin. Bób obgotowujemy dwukrotnie, nie za długo, żeby go nie rozgotować. Następnie odcedzamy, przelewamy zimną wodą i gdy już trochę przestygnie, obieram ze skórek. Zielone ziarenka mieszamy z quinoą, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i nerkowcami, dodajemy sok z cytryny, oliwę i wodę. Wszystko dokładnie blendujemy używając blendera ręcznego, lub rozdrabniacza. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania i gotowe :)

niedziela, 26 czerwca 2016

Chłodnik truskawkowy z mlekiem kokosowym i krakersami z quinoy

W takie upały tradycyjny polski obiad ze schabowym, chyba raczej nie leży w  kręgu naszych zainteresowań ;) Coś jednak trzeba jeść, najlepiej na zimno, sezonowo, naturalnie i zdrowo. Chłodniki świetnie się w takiej sytuacji sprawdzają, zarówno te wytrawne - nasz chłodnik z botwinki, czy hiszpańskie gazpacho, jak i te owocowe. Ostatnio zrobiłam bardzo proste danie z pysznych dojrzałych truskawek z dodatkiem mleka kokosowego i żeby było trochę bardziej sycące dodałam chrupiące krakersy z quinoy z orzechami włoskimi, czarnym sezamem, olejem kokosowym i mąką z czerwonej soczewicy. Krakersy polecam zrobić w większej ilości, można je przechowywać w  pudełku i następnym razem, gdy będzie potrzebny chrupiący dodatek do zupy czy sałatki, będą jak znalazł.

Składniki:

pół szklanki ugotowanej białej quinoy
2 łyżki zmielonych orzechów włoskich
1 łyżka zmielonego siemienia lnianego 
1 łyżka czarnego sezamu
1 łyżka rozpuszczonego oleju kokosowego
2 łyżki mąki z czerwonej soczewicy
6 łyżek wody
pół łyżeczki różowej soli himalajskiej
łyżeczka ksylitolu

pół kilograma dojrzałych truskawek
150 ml mleka kokosowego
pół łyżeczki zmielonego kardamonu

Wykonanie:

Truskawki myjemy obieramy z szypułek i blendujemy z dodatkiem kardamonu i  wstawiamy do lodówki na minimum godzinę. Mleko kokosowe można dodać od razu (podczas blendowania), lub dolać i wymieszać przed podaniem, albo już na talerzu. 
Wszystkie składniki na krakersy mieszamy w misce, aż powstanie jednolita, dość gęsta masa, jeśli wyjdzie zbyt sucha, dolewamy trochę więcej wody. Masę rozprowadzamy równomiernie na sylikonowej macie (jeśli nie macie, można użyć papieru do pieczenia), za pomocą sylikonowej szpatułki, lub po prostu zwilżona, lub natłuszczoną (aby ciasto się nie przylepiało) ręką. Następnie wykałaczką, dzielimy ciasto na porcje, rysując skośną kratkę. Tak przygotowaną masę wkładamy do piekarnika, nagrzanego do 180 stopni i pieczemy z termoobiegiem na złoty kolor. W zależności od tego jak grubo rozprowadzimy ciasto powinno to zająć około 20-30 minut, krakersy powinny być zrumienione i chrupiące. 
Wyjmujemy je z piekarnika i gdy trochę przestygną, łamiemy na kawałki i podajemy, jako dodatek do chłodnika. Smacznego.

Truskawkowe pole & naturalnie zdrowe 
  Naturalne i zdrowe produkty można znaleźć w sklepie internetowym: www.naturalniezdrowe.com.pl

piątek, 24 czerwca 2016

Kuleczkowa sałatka z pieczonymi "falafelkami" z quinoy i kukurydzy

Zabawa kolorem już tu była i to nie raz ;) Dziś postanowiłam pobawić się formą, a nie ma chyba weselszego kształtu niż kulka :) w sam raz na początek lata. 
Wszystko co jest w tej sałatce, jest kuleczką, obojętnie jakiej wielkości, ale musi się turlać, a jak nie było kulką, to się nią stało za moją sprawą. Mamy tu zatem radosny groszek, pomidorki koktajlowe, ziarenka gorczycy, kulki mozzarelli, czarne oliwki, fioletowe ziemniaki, którym nadałam kształt za pomocą wykrawacza, zielony pieprz i oczywiście "falafelki". 
Ujęłam je w cudzysłów, bo trochę miałam problem jak nazwać ten mój wynalazek. Tradycyjne falafle robione są z ciecierzycy, moje natomiast z kukurydzy z puszki, quinoy i kilku dodatków. Postanowiłam je upiec, zamiast smażyć, bo latem wszyscy dbają o linię więc musi być lekko. Wyszły chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku, żałuję, że nie wpadłam na ten pomysł wcześniej. 
Przyznaję, że ta sałatka jest trochę pracochłonna, ale zapewniam iż efekt wizualny i smakowy wart wysiłku, więc gorąco polecam.

Składniki:

2/3 szklanki ugotowanej białej quinoy
1 puszka kukurydzy złocistej z groszkiem (bez GMO)
1 opakowanie mozzarelli w kształcie kuleczek
2-3 fioletowe ziemniaki
10 czarnych oliwek
10 czerwonych pomidorków koktajlowych
10 ciemnych pomidorków koktajlowych
2 łyżeczki zielonego pieprzu w zalewie
1 łyżeczka ziaren czarnej gorczycy
1 czubata łyżka mąki kokosowej
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
2 łyżeczki kuminu
2 łyżeczki curry
4 łyżki oliwy z oliwek
sok z połowy cytryny
10 - 12 listków mięty
1 ząbek czosnku
różowa sól himalajska

Wykonanie:

Kukurydzę złocistą z groszkiem opłukujemy na sicie z zalewy, a następnie oddzielamy groszek od kukurydzy. Kukurydzę dokładnie rozdrabniamy razem z kuminem w malakserze, lub rozdrabniaczu, tak aby powstała papka. Następnie dodajemy do niej quinoę, siemię lniane, curry, odrobinę soli i dokładnie mieszamy.  Następnie stopniowo dosypujemy mąkę kokosową, i mieszamy, aż do uzyskania konsystencji, która pozwoli na ulepienie kuleczek.* Oddzielamy małe porcje masy, lepimy kulki i układamy blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lub sylikonową matą. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 - 50 minut, w połowie czasu pieczenia obracamy kuleczki na drugą stronę, żeby się równomiernie spiekły. Zostawiamy do ostygnięcia w uchylonym piekarniku.
Fioletowe ziemniaki obieramy ze skórki i wydzielamy z nich kulki za pomocą wykrawacza. Następnie kuleczki gotujemy na parze (układamy je tak, aby się nie dotykały), gdy zmiękną i przestygną, przekładamy je do miseczki polewamy odrobiną oliwy z oliwek i delikatnie mieszamy (zapobiegnie to ich sklejeniu się i nabłyszczy kulki).
W międzyczasie przygotowujemy dressing - sok z cytryny, oliwę z oliwek, miętę i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, blendujemy starannie blenderem ręcznym, a następnie dodajemy trochę soli i ziarna gorczycy.
Mozzarellę, pomidorki, oliwki, groszek, pieprz i przygotowane wcześniej kuleczki z fioletowych ziemniaków i "falafelki" wrzucamy do miski, polewamy sosem i mieszamy, po czym od razu serwujemy (jeśli sałatka postoi dłużej to "falatelki" zmiękną, też będą smaczne, ale jednak chrupiące są lepsze). Smacznego :)

* Mąka kokosowa wykazuje właściwości higroskopijne, wchłonie nadmiar wilgoci, ale gdy damy jej zbyt dużo, masa zrobi się za sucha i nie będzie można uformować kuleczek. 

środa, 22 czerwca 2016

Quinoa z młodym bobem, natką pietruszki i dojrzewającą polędwicą

Zaledwie kilka doskonałych składników, prostota i jakość, a efekt powala. Danie jest bardzo uniwersalne, można przyrządzić na ciepło, lub na zimno, świetnie sprawdzi się zarówno jako śniadanie, obiad, lub kolacja. 
Kolejna moja miłość, młody bób <3 W bobowym sezonie mogłabym się żywić tylko nim, ale po co skoro jest jeszcze quinoa, świeża nać pietruszki i prawdziwy rarytas w postaci dojrzewającej polędwicy? Udało mi się kupić kawałeczek takiej cudownej wędliny z sarny, w dodatku bezglutenowej, ale polędwica z innego zwierza też się nada ;)

Składniki:

1 szklanka ugotowanej białej quinoy
150 gram bobu
pół pęczka natki pietruszki
kilka plastrów bezglutenowej polędwicy dojrzewającej z sarny
1 łyżka oliwy z oliwek
kolorowy pieprz
różowa sól himalajska

Wykonanie:

Bób gotujemy w osolonej wodzie, aż zmięknie, ale nie zbyt długo, żeby nie był rozgotowany. Odcedzamy studzimy i obieramy ze skórek. Mieszamy go z gorącą, lub zimną quinoą. Dodajemy posiekaną pietruszkę, oliwę, trochę soli i świeżo zmielonego pieprzu, plasterki polędwicy, pokrojone na mniejsze kawałki jeszcze raz mieszamy i możemy jeść :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Zupa krem z quinoy i skorzonery

Przyznam szczerze, że tą zupę zrobiłam już dawno i trochę czekała na swoją kolej, żeby zaistnieć na blogu. Powód jest chyba zrozumiały (nie żebym się usprawiedliwiała ;) ) zwyczajnie cierpię na jakąś kulinarną nadkreatywność (nie wiem czy istnieje to słowo) od kiedy pojawiły się wiosenne warzywa i owoce. Biedna zupka była cały czas przesuwana o kolejne tygodnie, aż w końcu zrobiło mi się jej żal, tym bardziej, że nie jest to byle jaka, pierwsza lepsza zupa, to bardzo, bardzo smaczna zupa! Poznajcie ja proszę i pamiętajcie o jej rozgrzewającym uroku w deszczowy dzień, lub gdy przyjdzie zimowa pora na to fantastyczne warzywo. 

Składniki:

2/3 szklanki ugotowanej białej quinoy
6 korzeni skorzonery
1 ziemniak
1 cebula
2 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
600 ml wywaru warzywnego
pół gałki muszkatołowej
2 owocostany pieprzu indonezyjskiego
sól

Wykonanie:

Skorzonerę obieramy (pamiętajcie o rękawiczkach), wrzucamy do wody z octem, a następnie zmieniam wodę na czystą, solimy i obgotowujemy około 10 minut, wyjmujemy i kroimy na kawałki. Cebulę kroimy w kostkę i dusimy na oliwie z oliwek, pod koniec duszenia dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie wrzucamy cebulę z czosnkiem do wywaru warzywnego. Dodajemy również pokrojony w kostkę ziemniak, skorzonerę i utłuczony w moździerzu pieprz indonezyjski. Gdy warzywa są już miękkie, dorzucamy quinoę, chwilę gotujemy, jeśli jest taka potrzeba dodajemy soli i wyłączamy. Gdy zupa trochę przestygnie, blendujemy ją aby uzyskała jednolitą konsystencję niezbyt gęstego kremu. Doprawiamy świeżo startą gałką muszkatołową i gotowe :)

niedziela, 19 czerwca 2016

Pianka z quinoy i mleka kokosowego z kwiatową galaretką

Poczęstowałam tym deserem siostrę, gdy mnie odwiedziła. Była zachwycona, a nie ma nic wspanialszego na Świecie, niż sprawianie radości najbliższym :)
Piankę przygotowałam z okazji trzecich urodzin Akademii Kulinarnej Whirlpool i śle ją wraz z serdecznymi życzeniami na ręce gospodarzy tego miejsca Marco Ghia i Emiliano Castagna. Oby największa satysfakcja z gotowania, czerpana była z radości dawanej innym.  

Składniki:

pół szklanki ugotowanej białej quinoy
250 ml mleka kokosowego
250 ml naparu z kwiatów czarnego bzu
1 łyżka wody różanej
4 łyżki ksylitolu
pół laski wanilii
garść kwiatów jadalnych (płatki róż, nasturcji, bławatków, bratki, goździki itp.)
5 łyżeczek żelatyny
100 ml wody

Wykonanie:

         Wanilię przekrawamy wzdłuż i wyskrobujemy z jej wnętrza ziarenka. Mleko kokosowe (powinno być w temperaturze pokojowej), quinoę, 2 łyżki ksylitolu i ziarenka wanilii dokładnie rozdrabniamy i łączymy blenderem ręcznym. 3 łyżeczki żelatyny rozrabiamy w niewielkiej ilości gorącej wody, gdy dokładnie się rozpuści dodajemy ją do zbledowanych składników jednocześnie ubijając trzepaczką, mikserem. Masę przelewamy do niewielkiej (około 12 cm średnicy) formy i wstawiamy do lodówki.
         Czekamy aż zgęstnieje, w tym czasie przygotowujemy galaretkę. Do gorącego naparu z kwiatów czarnego bzu dodajemy wodę różaną, 2 łyżki ksylitolu i 2 łyżeczki żelatyny. Dokładnie mieszamy tak długo, aż żelatyna całkowicie się rozpuści. Czekamy, aż galaretka przestygnie, ale należy uważać, żeby nie stężała. Gdy spód jest gotowy, a galaretka chłodna, układamy na wierzchu deseru kwiaty, zalewamy połową galaretki i odstawiamy do lodówki*. Gdy trochę zgęstnieje, dolewamy drugą połowę (można ją w międzyczasie mieszać, albo bardzo delikatnie podgrzać, aby była cały czas płynna) i znów wstawiamy do lodówki. Gdy całość stężeje, deser jest gotowy do podania ;)

* Dzięki temu, że wylewamy galaretkę w dwóch etapach, a nie całą od razu. Kwiaty ładnie się w niej zatapiają i nie pływają po powierzchni.