piątek, 10 marca 2017

Śniadaniowa quinoa z kiwi, mandarynką i nasionami chia

Na takie śniadanko to chyba warto wstać ;) Śniadaniowa quinoa w formie płatków ze zmiksowanym kiwi, słodką mandarynką i nasionami chia.

Składniki:

5 łyżek płatków quinoa
1 łyżka płatków gryczanych
1 łyżka płatków owsianych BG
1 kiwi
1 mandarynka
1 łyżka nasion chia
pół łyżki miodu

Wykonanie:

Płatki wsypujemy do miski, zalewamy niedużą ilością wody i odstawiamy na kilka minut, a następnie mieszamy z miodem. Kiwi obieramy i blendujemy, mandarynkę obieramy i dzielimy na cząsteczki, dodajemy owoce do płatków i posypujemy nasionami chia. Smacznego śniadanka :)

wtorek, 7 marca 2017

Jagodowy "sernik" z quinoy z grejpfrutową galaretką i wiosennymi kwiatami

Dziś mam dla Was bardzo proste i efektowne ciasto bez pieczenia - jagodowy sernik. Wszystkich, którzy nie tolerują laktozy, ucieszy zapewne fakt, że nie ma tu ani grama sera. Na spodzie z rodzynek i wiórków kokosowych, jest pyszna warstwa z quinoy, jagód i mleka kokosowego, dosłodzona cukrem kokosowym i zagęszczona żelatyną. 
Na wierzchu galaretka z rubinowych grejpfrutów. Już od dawna robię galaretki sama, wystarczy sok (ja użyłam 100% sok z firmy Hortex) trochę żelatyny i gotowe. 
Bardzo lubię jadalne kwiaty, które wspaniale pasują do takich deserów. Mimo, że na razie jeszcze nie mamy zbyt dużego wyboru, to zachęcam, żeby wraz z nadejściem wiosny włączyć je do swojego menu. Tu idealnie będą pasować fiołki, stokrotki i bratki. Pamiętajcie tylko, żeby pozyskiwać je ze sprawdzonych źródeł, jeśli nie macie takiej możliwości można dodać suszonych kwiatów, lub świeżych ziół - mięty, melisy, lub bazylii. 
Ja użyłam małych bratków, suszonych płatków bławatka i listków bazylii, aby je ładnie wyeksponować przygotowałam jeszcze jedną warstwę galaretki, zupełnie przejrzystą z dodatkiem wody różanej.
Trochę jest zabawy z tym "sernikiem", jest łatwy w przygotowaniu, ale czasochłonny. Ja mam na to swój sposób - robię pierwsze dwie warstwy dzień wcześniej wieczorem, wtedy następnego dnia pozostają nam tylko galaretki do zrobienia. Poza tym to bardzo zdrowy deser, bez nadmiaru tłuszczu i cukru, bez glutenu i bez laktozy, więc nie musicie się ograniczać, gdy macie ochotę na dokładkę. Podaję przepis na formę  (tortownicę) o średnicy 20 cm. 

Składniki:

2 szklanki ugotowanej białej quinoy
250 ml mleka kokosowego
200 gram rodzynek
5 łyżek wiórków kokosowych
3 łyżki mąki kokosowej
4 łyżki cukru kokosowego lub trzcinowego
garść świeżych  bratków (można użyć innych kwiatów jadalnych)
kilka listków bazylii
1 łyżka suszonych płatków bławatka
12 łyżeczek żelatyny
250 ml wody źródlanej (plus woda do rozrobienia żelatyny)
3 łyżki wody różanej 

Wykonanie:

Rodzynki siekamy w rozdrabniaczu, jeśli są bardzo wysuszone, należy je wcześniej namoczyć i odsączyć. Powstałą masę mieszamy z wiórkami kokosowymi i dwoma łyżkami mąki kokosowej. Wylepiamy dno formy (dobrze jest wyłożyć dno papierem do pieczenia), posypujemy po wierzchu pozostałą mąką kokosową, wyrównujemy (ja rozwałkowałam przez folię spożywczą) i odstawiamy do lodówki.
Przygotowujemy "sernik jagodowy" - quinoę blendujemy na gładką masę z mlekiem kokosowym, rozmrożonymi jagodami i 3 łyżkami cukru kokosowego (składniki powinny mieć temperaturę pokojową). 4 czubate łyżeczki żelatyny dokładnie rozpuszczamy w niewielkiej ilości gorącej wody (1/3 - 1/2 szklanki). Następnie rozpuszczoną żelatynę starannie łączymy z jagodową masą i wylewamy do formy na przygotowany wcześniej spód. Wstawiamy do lodówki.
Gdy jagodowa warstwa zastygnie, możemy na nią wylać galaretkę grejpfrutową. 5 łyżeczek żelatyny rozpuszczamy w połowie szklanki gorącej wody z dodatkiem jednej łyżki cukru kokosowego. Gdy dokładnie się rozpuści mieszamy ją z sokiem grejpfrutowym (sok powinien mieć temperaturę pokojową). Wylewamy do formy i ponownie wkładamy do lodówki. Gdy zastygnie, przygotowujemy ostatnią warstwę.
Na grejpfrutowej galaretce układamy kwiaty i zioła. 3 łyżeczki żelatyny dokładnie rozrabiamy w 1/2 szklanki gorącej wody, a następnie mieszamy z 250 ml wody źródlanej, dodajemy wodę różaną. Zalewamy kwiaty niewielką ilością galaretki (około 1/3 przygotowanej porcji) i wkładamy do lodówki. Pozostałą galaretkę trzymamy w ciepłym miejscu i od czasu do czasu mieszamy. Gdy warstwa w lodówce zastygnie i ustabilizuje kwiaty, wylewamy do formy resztę galaretki, tak aby wszystko dokładnie przykryła. Chowamy do lodówki i po paru godzinach możemy podać deser na stół :)
Smacznego!

niedziela, 5 marca 2017

Serowo-ziołowe kluseczki z quinoą i zielone małże nowozelandzkie z fenkułem

Taki obiad mogłabym jeść codziennie, szczególnie że wbrew pozorom przygotowuje się go łatwo i szybko. Bardzo lubię zarówno owoce morza, jak wszelkiego rodzaju kluseczki. Zanim okazało się, że nie mogę jeść glutenu, robiłam je bardzo często, później musiałam z nich zrezygnować, ale dość szybko zorientowałam się, że z mąk bezglutenowych też da się je przyrządzić i zaczęłam eksperymentować. To jest właśnie bardzo smaczny efekt jednego z takich eksperymentów.
Z kolei owoce morza staram się jeść, gdy tylko mam okazję. W czasie podróży, gdzieś w południowe nadmorskie rejony często kupuję i przygotowuję świeże małże, krewetki, lub ośmiornice. W Polsce cały czas nie są aż tak popularne, nad czym ubolewam, bo niekiedy ciężko jest je kupić świeże i w dobrej cenie, więc czasem sięgam po mrożone owoce morza.

Kluseczki kładzione zrobiłam z jajek, kremowego serka o smaku pomidorów i bazylii, mąki z quinoy i mąki z tapioki. Dodałam do ciasta ugotowaną czarną quinoę, siekane zioła, trochę spiruliny, żeby nadać zielonkawy odcień  i doprawiłam solą. 
Małże z kolei są duszone w białym winie z moim ukochanym fenkułem, czosnkiem, pomidorkami koktajlowymi i oliwkami, doprawione kiszoną limonką (przygotowałam ją sama, tak jak kiszone cytryny), kolendrą, bazylią i papryczką pepperoni. Na końcu zabieliłam sos tym samym serkiem, który dodałam do kluseczek.
Serek Apetina ma bardzo dobry naturalny skład, nie zawiera dodatków, które mogłyby być niewskazane dla osób chorych na celiakię, myślę, że w tym przypadku nie ma się czego obawiać. Dla pewności napisałam do producenta, który potwierdził, że produkty Arla dostępne na polskim rynku nie zawierają glutenu.
Muszę nieskromnie przyznać, że całość świetnie się ze sobą komponuje, więc gorąco polecam :)

Składniki:

60 gram mąki z quinoy
15 gram mąki z tapioki
2 jajka 
3 łyżki ugotowanej czarnej quinoy
2 czubate łyżki siekanej kolendry, bazylii i rozmarynu
2 łyżeczki spiruliny
400 gram mrożonych zielonych małży nowozelandzkich
pół fenkułu
8 pomidorków koktajlowych
10 czarnych oliwek
2 ząbki czosnku
kawałek kiszonej limonki (około 3 na 3 cm, ewentualnie można zastąpić skórką cytryny)
kilka plasterków papryki pepperoni
garść świeżych listków bazylii i kolendry
2 łyżki klarowanego masła
250 ml białego wytrawnego wina
świeżo zmielony pieprz
sól


Wykonanie:

Jajka miksujemy z 3 łyżkami serka Apetina Pomidory i Bazylia, dodajemy zioła, czarną quinoę, spirulunę i dokładnie łączymy składniki. Cały czas mieszając, stopniowo dodajemy przesianą przez sitko mąkę z quinoy i z tapioki, doprawiamy solą. Powinna powstać masa o konsystencji gęstego budyniu.
W garnku zagotowujemy wodę z solą (jak na makaron), moczymy w niej przez chwilę łyżkę i jej krawędzią nabieramy trochę ciasta i wkładamy do wrzątku (powinno się odkleić, w ten sposób powstaje kluseczka), czynność powtarzamy, aż zużyjemy całe ciasto. Kluseczki po chwili wypłyną, warto delikatnie zamieszać, żeby nie przykleiły się do dna garnka. Od wypłynięcia gotujemy je jeszcze około 2 minuty i odcedzamy. Przy tej ilości ciasta, jeśli nie macie wprawy polecam zrobić to na dwa razy, żeby pierwsze wrzucone do garnka kluski nie rozgotowały się zanim zużyjemy całe ciasto.
Małże rozmrażamy, płuczemy w zimnej wodzie, w razie potrzeby oskrobujemy muszle z zanieczyszczeń. Fenkuł kroimy na ćwierć-plasterki, wrzucamy go na patelnię razem z klarowanym masłem, delikatnie solimy, dodajemy plasterki papryki pepperoni, pociętą w paski kiszoną limonkę i dusimy około 5 minut cały czas mieszając. Po tym czasie dorzucamy pokrojony w plasterki czosnek, chwilę dusimy razem z fenkułem, a następnie dolewamy 100 ml białego wina i dusimy kolejne 10 minut.
Wino powinno odparować, wtedy dodajemy małże, oliwki i przecięte na pół pomidorki, doprawiamy pieprzem, zalewamy pozostałym winem i dusimy pod przykryciem 5 - 6 minut. Na koniec wrzucamy świeżą bazylię i kolendrę, mieszamy i wyłączamy gaz. Dodajemy do sosu 1 łyżkę serka Apetina i energicznie mieszamy, żeby się z nim połączył i nie ściął.
Na dwa talerze nakładamy kluseczki i obok małże z fenkułem w aromatycznym sosie, podajemy z białym wytrawnym winem i uśmiechem :) Smacznego!

piątek, 3 marca 2017

Zupa z brązowej soczewicy z quinoą i kakao (bez glutenu, bez laktozy, wegańskie)

Dziś polecam Wam prostą, szybką i rozgrzewającą zupę. Ten przepis powstał zupełnie przypadkiem, zazwyczaj robię zupę z soczewicy mocno doprawioną i z pomidorami w jakiejkolwiek formie, jeśli nie mam świeżych pod ręką to dodaję suszone, sok, koncentrat, pomidory z puszki itp. Jednak pewnego razu nie miałam pod ręką nic pomidorowego i czegoś mi brakowało, szukałam jakiegoś zastępnika, wpadło mi w ręce kakao i niewiele myśląc wrzuciłam trochę do garnka ;) Efekt na tyle mi się spodobał, że teraz czasami wracam do tej wersji, nawet gdy mam pomidory ;)

Składniki:

1/3 szklanki ziaren białej quinoy
200 gram brązowej soczewicy
1 marchewka 
kilka plasterków czerwonej papryki pepperoni
kilka plasterków żółtej papryki pepperoni
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki kakao
2 łyżki oliwy z oliwek
słodka wędzona papryka pimienton 
liść laurowy
ziele angielskie
1 łyżeczka kminku
1 łyżeczka nasion kolendry
majeranek 
tymianek
świeżo zmielony pieprz
sól
1,5 litra wody

Wykonanie:

Quinoę i soczewicę moczymy 2 - 3 godziny, a następnie kilka razy dokładnie płuczemy. Cebulę kroimy w kostkę i dusimy na oliwie z oliwek, pod koniec dorzucamy pokrojony w plasterki czosnek. W garnku zagotowujemy wodę z pokrojoną w półplasterki marchewką, dorzucamy podduszoną cebulę i czosnek, kilka kulek ziela angielskiego 2 liście laurowe, gotujemy około 15 minut.
Po tym czasie dodajemy soczewicę, rozgniecione w moździerzu nasiona kolendry i kminek, majeranek, tymianek i paprykę pepperoni. Doprawiamy solą i pieprzem, gdy soczewica zacznie mięknąć dosypujemy quinoę. Gotujemy kolejne 10 - 15 minut (aż quinoa się ugotuje) i na sam koniec dodajemy kakao, mieszamy dokładnie i zupa jest gotowa do zjedzenia. 

środa, 1 marca 2017

Koktajl quinoa + gruszka + wiśnia

Zimą i na przednówku wzmacniam trochę odporność naturalnymi specyfikami, np. 100% sokiem z wiśni, który jest jednym ze składników tego koktajlu i miodem, do tego gruszka, quinoa i drugie śniadanie, albo podwieczorek z  głowy ;)

Składniki:

4 łyżki ugotowanej białej quinoy
pół dużej dojrzałej gruszki
100 ml 100% soku z wiśni
1 łyżeczka miodu lipowego

Wykonanie:

Gruszkę kroimy na mniejsze kawałki i usuwamy pestki. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i dokładnie miksujemy. Prawda, że proste?

niedziela, 26 lutego 2017

Bakaliowe mini tarty z serkiem z nerkowców i herbaty matcha

Jeśli zaglądacie na mój blog już jakiś czas, to wiecie doskonale, że ze słodyczy najbardziej lubię sałatkę ;) ale nawet ja mam czasami ochotę na jakiś deser. Jest tylko jeden warunek - musi być zdrowy! Dlatego raczej nie znajdziecie tu białego cukru, niezdrowych tłuszczy, a już na pewno białej mąki, która ze względu na celiakię jest dla mnie zupełnie zakazana. 
Nie znaczy to wcale, że nie może być smacznie. Deser, który Wam dziś przedstawię jest obłędnie pyszny i ekstremalnie zdrowy. Nie zawiera glutenu, laktozy, białego cukru, jeśli zamienicie jedną łyżeczkę miodu która jest w przepisie na syrop z agawy, będzie to deser wegański, a do tego wszystkiego przygotowany jest bez obróbki termicznej. To wszystko oznacza, że możecie go bezkarnie jeść. 
Tarty zrobione są ze zblendowanych daktyli połączonych z płatkami quinoa, sezamem, mielonymi orzechami włoskimi, mielonym siemieniem lnianym i mąką kokosową. Wypełniłam je sernikową masą z nerkowców, soku z limonki i herbaty matcha, delikatnie posłodziłam miodem. Tarty udekorowałam suszonymi morwami, ekspandoaną quinoą, liofilizowaną żurawiną, suszonymi płatkami goździków (jak najbardziej jadalnymi), plasterkami limonki i posypałam pudrem z liofilizowanej żurawiny. Przygotowanie 2 porcji zajęło mi około 30 minut - było warto ;)

Składniki:

5 łyżek płatków quinoa
3 łyżki sezamu
garść łuskanych orzechów włoskich
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżki mąki kokosowej
100 gram daktyli
100 gram orzechów nerkowca
1 limonka
1 łyżeczka miodu (w wersji wegańskiej ksylitol, lub syrop z agawy) 
1 łyżeczka herbaty matcha
1 łyżka ekspandowanej quinoy 
1 łyżka suszonych morw
2 łyżki liofilizowanej żurawiny
2 łyżeczki suszonych płatków goździków

Wykonanie:

Daktyle bez pestek i orzech nerkowca moczymy przez kilka godzin (około 4 godzin powinno starczyć, ale najlepiej namoczyć je dzień wcześniej wieczorem i zostawić na noc). Sezam i orzechy włoskie mielimy. Z liofilizowanej żurawiny zostawiamy parę owoców do dekoracji, a resztę mielimy na puder. 
Namoczone daktyle odsączamy z wody i blendujemy, powstałą masę mieszamy z płatkami quinoa, sezamem, mielonymi orzechami włoskimi, mąką kokosową i mielonym siemieniem lnianym. Powinna powstać plastyczna masa, jeśli za bardzo klei się Wam do rąk, to znaczy, że trzeba dosypać jeszcze odrobinę suchych składników np. mąki kokosowej, albo mielonych orzechów. Dwie foremki o średnicy 8-9 cm wykładamy folią aluminiową, lub spożywczą (dzięki temu łatwiej będzie wyjąć z nich gotowe tarty) i wylepiamy dno oraz brzegi naczyń masą bakaliową. Wyrównujemy krawędzie i wkładamy foremki na chwile do zamrażalnika, a w tym czasie przygotowujemy ser z nerkowców.
Orzechy nerkowca odsączamy z wody, limonkę przekrawamy na pół, odcinamy z niej 2 plastry do ozdoby, a z reszty wyciskamy sok. Nerkowce, sok z limonki, jedną łyżeczkę miodu i herbatę matcha starannie blendujemy. Jeśli ser jest zbyt gęsty można dodać parę łyżek wody. Tak przygotowaną masę sernikową nakładamy do bakaliowych tart, a następnie wyjmujemy je z foremek i ozdabiamy.
Wierzch posypujemy ekspandowaną quinoą i płatkami goździków, układamy morwy, plasterki limonki, żurawinę i oprószamy żurawinowym pudrem. 
Jedzcie, na zdrowie! 


czwartek, 23 lutego 2017

Wykwintna sałatka z czarną quinoą i sarną

U mnie tradycji musi się stać za dość i z okazji Tłustego Czwartku proponuję Wam sałatkę. Przy okazji chciałam przypomnieć tą z zeszłego roku, a znajdziecie ją TUTAJ.
No dobrze, przyznaję, że ostatnio trochę zaszalałam i zamęczałam Was przepisami. Wszystko dlatego, że miałam masę pomysłów na konkursowe dania i chciałam zdążyć z ich realizacją. Zostało mi ich jeszcze kilka w głowie, ale pewnie będzie okazja, żeby je wykorzystać. 
Chciałam napisać, że dziś tylko skromna sałatka, przygotowana już jakiś czas temu, ale ona wcale taka skromna nie jest, jako, że większość składników jest trudno dostępna, ale jeśli macie okazję poszukać ich na bazarach ekologicznych, to może będziecie mogli ją odtworzyć. Gorąco polecam. Przepraszam, jeśli się nie uda, ale nic nie poradzę na moją słabość do wyszukanych składników, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że prostsze w realizacji dania też znajdziecie na blogu ;)

Składniki:

1 szklanka ugotowanej czarnej quinoy
6 plastrów dojrzewającego combra z sarny
garść grzybów nameko
kilka orzechów włoskich
garść portulaki zimowej
garść rukwi wodnej
3 ząbki czarnego czosnku
2 wędzone śliwki
2 łyżki oleju lnianego
2 łyżeczki naturalnego octu buraczkowego
1 łyżka klarowanego masła
świeżo zmielony kolorowy pieprz
różowa sól himalajska

Wykonanie:

Na 2 talerze wykładamy quinoę, układamy na niej listki portulaki, plastry wędliny z sarny, rukiew wodną. Dodajemy podsmażone na maśle i lekko posolone grzyby nameko, pokrojone na grube plastry śliwki i czarny czosnek. Posypujemy sałatkę orzechami i polewamy dressingiem z octu, oleju lnianego pieprzu i soli. Gotowe! Miłego dnia :)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Quinoa bowl z dressingiem z marakui

Od jakiegoś czasu takie miski stały się bardzo popularne, niestety nie wiem skąd się wziął ten pomysł, trochę kojarzy mi się to z kuchnią azjatycką, popularne są wśród wegetarian i wegan oraz w diecie Raw, ale widziałam też mięsne, z owocami morza i z rybami. 
Miałam okazję jeść tego typu danie w bardzo fajnej knajpce w Limie, gdzie serwowano potrawy bezglutenowe, wegańskie i raw. 
Generalnie idea jest taka, że w misce umieszcza się wszystkie składniki dania i podaje z sosem, zatem przeciętny Kowalski wrzucił by tam ziemniaki, schabowego i zasmażaną kapustę i polał to wszystko masłem ;) (taki suchar), ale chyba chodzi też o to, żeby było zdrowo. Więc najczęściej (choć nie zawsze) są to surowe warzywa i dodatki.  W zależności od wersji mogą to być kawałki kurczaka, krewetki, jakieś wegańskie falafle, albo soczewica, często też w zestawie znajdziemy ryż, makaron, albo właśnie quinoę. 
Miska, którą przygotowałam z pewnością da na długo uczucie sytości, surowe warzywa zawierają sporo błonnika i witamin, grzyby dostarczają minerałów, smaczliwka dobrych tłuszczy, a quinoa i soczewica zaopatrzą nas w białko. Obróbka termiczna ograniczona jest do minimum, dwa ostatnie składniki, które wymieniłam zostały wcześniej namoczone i ugotowane, a grzyby podduszone z odrobiną klarowanego masła. Do zestawu dodałam sos zrobiony z soku z maraqui i oliwy z oliwek. 
Takim daniem z pewnością się najecie, długo po nim nie będziecie głodni - dzięki błonnikowi i dobrym tłuszczom, które ustabilizują poziom cukru we krwi. Dostarczycie organizmowi niezbędnych składników - aminokwasów, witamin, minerałów i zdrowych tłuszczy, a przy okazji nie utyjecie.
Im częściej zrobicie sobie taką michę na obiad, tym lepiej dla Was, a wariantów tego dania macie niezliczoną ilość, wszystko zależy od waszej inwencji. Ja podaję przepis na moją  quinoa bowl - porcja dla jednej osoby (o umiarkowanym apetycie, Pudzianowi trzeba dorzucić stek ;)). 

Składniki:

2/3 szklanki ugotowanej kolorowej quinoy
2/3 szklanki ugotowanej zielonej soczewicy
1 fioletowa marchew
garść poszatkowanej czerwonej kapusty
pół smaczliwki
garść grzybów nameko
2 łyżki orzechów arachidowych
parę łodyżek rukwi wodnej (można zastąpić roszponką)
1 łyżeczka klarowanego masła (opcjonalnie)
2 łyżki oliwy z oliwek
sok z jednej marakui
świeżo zmielony kolorowy pieprz
sól

Wykonanie: 

Ugotowaną quinoę i soczewicę umieszczamy w misce (przed gotowaniem moczymy je 2 godziny). Dodajemy startą na tarce o grubych oczkach marchew, poszatkowaną kapustę, pokrojoną w grube plastry smaczliwkę i łuskwiaki nameko podduszone wcześniej z odrobiną klarowanego masła (można z niego zrezygnować, zastąpić oliwą z oliwek, albo tylko obgotować grzyby). Posypujemy wszystko orzechami i ozdabiamy rukwią wodną. Podajemy z sosem zrobionym z oliwy, soku z marakui, pieprzu i odrobiny soli. To wszystko :)

niedziela, 19 lutego 2017

Lody z quinoy z mrożonymi jeżynami i świeżą kukrkumą

Nie wiem jak pogoda u Was, ale u mnie ostatnio zrobiło się całkiem wiosennie i nabrałam ochoty na coś dla ochłody (tak wiem, że to do mnie niepodobne, ale zwyczajnie za ciepło się ubrałam). Weszłam po drodze do domu do kilku okolicznych sklepów, ale oczywiście nigdzie nie znalazłam bezglutenowych lodów. Za to wpadły mi w oko mrożone jeżyny firmy Hortex, postanowiłam więc je wykorzystać i zrobić lody samodzielnie. 
Bazą jest ugotowana biała quinoa zmiksowana z bananem i mlekiem kokosowym, następnie podzieliłam masę na dwie części i do jednej dodałam mrożone jeżyny, a do drugiej świeżą kurkumę. Chciałam, żeby smak był orzeźwiający i zarówno kwaśne jeżyny, jak i świeży nieco żywiczny aromat kurkumy, sprawdziły się genialnie. 
Banan, który miałam w domu nie był zbyt dojrzały, więc dosłodziłam lody miodem, podałam je z owocem granatu i kwiatami forsycji, które są jadalne (może niekoniecznie te miejskie, bo wiecie smog itp.). Jeszcze nie kwitną, ale ja byłam sprytna i przywiozłam trochę gałązek z ogrodu od wujka, po kilku dniach w mieszkaniu, cieszą oko żółtymi kwiatkami.
Lody są bezglutenowe, nie zawierają laktozy, ani białego cukru, jeśli zrezygnujecie z miodu, lub zastąpicie go czymś innym będą wegańskie. Wszystkie składniki (poza miodem) mają niski indeks glikemiczny, więc nadają się dla diabetyków. 
Jeśli też chcecie sobie zafundować trochę wiosny tej zimy, to podaję przepis ;) 

Składniki:

1 szklanka ugotowanej białej quinoy
1 banan
200 ml mleka kokosowego
2 łyżki świeżo startego kłącza kurkumy
1 łyżka miodu
owoc granatu i kwiaty forsycji (opcjonalnie)

Wykonanie:

Ugotowaną quinoę, banan, miód i mleko kokosowe, wkładamy do blendera i miksujemy na gładką masę, a następnie mocno ją schładzamy (w lodówce, jeśli mamy więcej czasu, jeśli mniej to można włożyć na 20 - 30 minut do zamrażalnika). Masę dzielimy na dwie równe części i połowę blendujemy ze startą kurkumą, a połowę z mrożonymi jeżynami. Natychmiast nakładamy warstwami do foremek na lody i wkładamy do zamrażalki. Po kilku godzinach lody są gotowe. Możecie je podać tak jak ja z granatem i forsycjami, ze swoimi ulubionymi składnikami, albo zjeść bez dodatków. Smacznego.

sobota, 18 lutego 2017

Quinoa i pikantny gulasz z sercem

Dzisiejszy przepis zrodził się trochę z konieczności, a trochę z tęsknoty. Jedno jest pewne, dodałam do niego dużo serca ;) dosłownie i w przenośni. 
Po pierwsze coś musiałam zrobić z kolejną porcją  3 kilogramowego serca wołowego, które ostatnio udało mi się kupić. Po drugie, jak pewnie większość z Was, mam już serdecznie dość zimy. Tęsknię za cieplejszymi klimatami i tym daniem trochę uciekam myślami do Meksyku, trochę do Hiszpanii, a trochę do Peru.  W gulaszu prócz serca wołowego (zapewniam, że biedne zwierze nie straciło życia na corridzie i jako ekologiczny wół, wiodło szczęśliwe życie na pastwisku, zanim trafiło do mojego garnka) znajdziecie ostre papryczki, czarne oliwki, hiszpańskie czerwone wino (używam wytrawnego wina typu Rioja) i pomidory.
Bardzo lubię dodawać pomidory do gulaszu, ale jak wiecie o tej porze roku są one wyjątkowo niejadalne. Mam na to dwa sposoby, używam pomidorów suszonych i dodaję sok pomidorowy praktycznie do wszystkiego - do zupy pomidorowej, do sosu na pizzę, do gulaszu, do krwawej Marry ;) albo piję czysty. Zimą zwykle stoi u mnie w kuchni kilka buteleczek soku pomidorowego, tak żebym zawsze miała go pod ręką. Czasami dostaję domowy od mamy, ale ponieważ używam tego składnika w ogromnych ilościach, domowe zapasy szybko się kończą i wtedy chętnie sięgam po 100% sok pomidorowy z firmy Hortex. Zawsze mi się sprawdza :) 

Składniki:

2 szklanki ugotowanej białej quinoy
400 gram serca wołowego
1 średnia czerwona cebula
1 szklanka czarnych oliwek
3 - 4 suszone pomidory
1 i 1/2 papryczki pepperoni (w różnych kolorach)
200 ml czerwonego wytrawnego wina
2 ząbki czosnku
2 łyżki klarowanego masła
liść laurowy
ziele angielskie
rozmaryn
oregano
natka pietruszki
młode liście selera naciowego (opcjonalnie)
sól

Wykonanie:

Serce oczyszczamy z niepotrzebnych błonek i żyłek i kroimy w kostkę. Czosnek i paprykę kroimy na plasterki, a cebulę w kosteczkę. Z papryki usuwamy pestki. Pomidory zalewamy wrzątkiem, a gdy namokną kroimy na mniejsze kawałki.
Cebulę podsmażamy na klarowanym maśle, pod koniec smażenia dodajemy czosnek, mieszamy i zraz po tej czynności dodajemy mięso. Dusimy wszystko razem, aż odparują soki. Następnie dodajemy 100 ml wina, a gdy się zredukuje, kolejne 100 ml. Znów redukujemy, po czym zalewamy wszystko sokiem pomidorowym, dodajemy liść laurowy, kilka kuleczek ziela angielskiego, rozmaryn i oregano (według uznania). Przykrywamy garnek pokrywką i redukujemy gaz na najmniejszy możliwy. Dusimy około godziny od czasu do czasu mieszając, jeśli sos za bardzo odparuje dolewamy trochę ciepłej wody. 
Po godzinie wrzucamy pozostałe składniki - oliwki, papryczki i suszone pomidory, delikatnie doprawiamy solą. Dusimy kolejną godzinę, aż mięso będzie miękkie, mieszając od czasu do czasu i pilnując, żeby sos za bardzo nie odparował.
Tak przygotowany gulasz podajemy z ugotowaną quinoą i zieleniną, ja dodałam natkę pietruszki i młode listki selera naciowego. Smacznego